1,5-roczne dziecko walczy o życie po zatruciu dopalaczami matki

Niespełna 1,5-roczny chłopiec w ciężkim stanie trafiło do szpitala po tym, jak zażył resztki dopalaczy, należących do jego matki. 38-letnia kobieta przyznała, że zażyła środki odurzające, po których straciła świadomość.

Do zdarzenia doszło we wtorek w Łodzi, chłopiec trafił do  w Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki i od tej pory w ciężkim stanie walczy o życie. Jego matka po zażyciu nielegalnych środków straciła świadomość. W tym czasie dziecko pozostawało bez opieki i zjadło resztę dopalaczy, które w dostępnym dla niego miejscu na stoliku zostawiła matka. Kobieta twierdzi, że jak odzyskała świadomość to syn zachowywał się normalnie, dopiero po jakimś czasie zauważyła niepokojące objawy. Zadzwoniła po rodzinę, która szybko wezwała pogotowie.

Rzecznik łódzkiej policji Marcin Fiedukowicz poinformował, że policjanci, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, zabezpieczyli ślady nielegalnych środków.

Nieodpowiedzialna matka została zatrzymana, grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura zarzuciła jej narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. „W oparciu o pobrane próbki krwi przeprowadzone zostaną badania pod kątem precyzyjnej charakterystyki spożytego środka odurzającego. Po dokonaniu oceny skutków zdrowotnych, co możliwe będzie po pewnym czasie, prawdopodobna jest zmiana zarzutów i ujęcie w nich także spowodowania uszczerbku na zdrowiu dziecka.” – powiedział rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania.

Prawdopodobnie nielegalnym środkiem, który zażyła kobieta, jest tzw. Hassan. Jest to bardzo silny środek, zwany „sztucznym haszyszem”. Powoduje stany lękowe, halucynacje, agresję, psychozy itd. Jego częste zażywanie prowadzi do chorób psychicznych.

Czytaj także: Szokująca decyzja sądu w Miami. Zabrali dziecko bo leczyła chorych na koronawirusa

Kobieta sama zajmowała się synem, jego ojciec przebywa w zakładzie karnym. Teraz o jej dalszych losach zadecyduje sąd.

Źródło: polsatnews.pl, dzienniklodzki.pl, wiadomosci.radiozet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *