Duda oskarża niemieckie gazety!

W trakcie trwania kampanii prezydenckiej, urzędujący prezydent Andrzej Duda oskarża „Die Welt” i inne gazety o ingerencję w wybory i atakowanie go. Izba Wydawców Prasy nazywa to „absurdem” – pisze Deniz Yücel* w artykule opublikowanym na stronach „Die Welt”.

Artykuł w całości:

Przyzwyczajona do sukcesów prawicowa partia Prawo i Sprawiedliwość jest pod presją. W wyborach prezydenckich pod koniec czerwca urzędujący prezydent Andrzej Duda, który był chroniony przez potężnego prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, nie uzyskał bezwzględnej większości. Teraz musi startować w drugiej turze głosowania przeciwko swojemu przeciwnikowi, Rafałowi Trzaskowskiemu, prezydentowi Warszawy i kandydatowi liberalno-konserwatywnej Platformy Obywatelskiej. Wynik głosowania drugiej tury w dniu 12 lipca uważany jest za otwarty, w niektórych sondażach kandydat opozycji wyprzedza nawet obecnego.

W trakcie kampanii wyborczej, Duda znalazł nowy temat: jak to Berlin rzekomo próbuje wpłynąć na wybory w Polsce. W piątek przemawiał na wiecu w trakcie kampanii wyborczej w Bolesławcu w zachodniej Polsce. – Niedawno można było przeczytać w gazecie „Die Wielt”, że jej korespondent warszawski pan Fritz donosił, że pan Trzaskowski to lepszy dla Niemiec byłby prezydent, dlatego, że jest przeciwko temu, żeby Polska brała reparacje od Niemców, żeby Polska domagała się reparacji za II Wojnę Światową, za zniszczenia wtedy dokonane. Dzisiaj, panie i panowie, mamy kolejną odsłonę niemieckiego ataku w tych wyborach – mówił Duda.

Jednocześnie Duda zasugerował, że Niemcy czują się zaniepokojone bliską współpracą polsko-amerykańską, ponieważ stanowi ona przeszkodę we współpracy niemiecko-rosyjskiej przy budowie bałtyckiego rurociągu Nord Stream 2.

W przeszłości korespondent „Die Welt” Philipp Fritz był wielokrotnie atakowany przez media bliskie rządowi [polskiemu] z powodu swojej pracy dziennikarskiej. Krytyczni wobec władzy polscy dziennikarze, zwłaszcza z dwóch największych dzienników „Fakt” i „Gazety Wyborczej”, byli również wielokrotnie atakowani przez stacje rządowe i gazety oraz w mediach społecznościowych. Ale fakt, że głowa państwa osobiście wymienia zagranicznego dziennikarza i sugeruje, że pisze on na polecenie zagranicznego rządu, jest wydarzeniem bezprecedensowym.

Rzeczywiście, w swojej analizie pierwszej tury wyborów Fritz napisał: „Również w polityce zagranicznej Trzaskowski mógł postawić własne akcenty obok premiera Mateusza Morawieckiego i ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza i przyjąć mniej konfrontacyjny ton, na przykład w stosunkach z Niemcami. Kandydat PO jest sceptycznie nastawiony do możliwych żądań reparacji. Jest to problematyczny obszar między Berlinem a Warszawą, który, choć jest tłem, to jednak może szybko popsuć relacje między obiema stolicami”. Potrzeba wyobraźni, aby w tej trzeźwej analizie, która w żadnym momencie nie dotyczyła gazociągu Nord Stream 2, odnaleźć „niemiecki atak”. Od czasu oświadczenia Dudy, Fritza zalała fala hejtu ze strony zwolenników rządu.

Ale Duda spotyka się też w Polsce z krytyką. Michał Kokot powiedział w „Gazecie Wyborczej”: „prezydent Duda dołączył do klubu Tayyipa Erdogana i Władimira Putina”. Organizacja Reporterzy Bez Granic zaapelowała do Dudy o przeproszenie Fritza i „Die Welt”. Rząd niemiecki nie chce komentować tego incydentu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *