JESTEM PIWNICZAKIEM

Alkohol lejący się strumieniami, upojne noce spędzane z obcymi kobietami w barach. Ostre, kilkudniowe imprezy. To nie jest opis ich życia. Oni wybrali inną drogę.

Obce im typowe studenckie życie, wolą siedzieć w domu, przy komputerze. Określają siebie jako „Piwniczaki”, dla których największą atrakcją jest wyjście do sklepu, który jest im znany. Jednak wyłącznie późną porą, bo wtedy z reguły jest mało ludzi. Każde bowiem wyjście z domu wiążę się dla nich z gigantycznym stresem.

Próbował żyć inaczej

Wchodzę na czwarte piętro szarego wieżowca. Obskurne drzwi otwiera mi wysoki 20 letni mężczyzna, który wyraźnie nie golił się od kilku miesięcy. Bez słowa wyjaśnienia wraca do wnętrza mieszkania. Po chwili gestem nakazuje mi żebym wszedł do ciemnego pokoju z zasłoniętymi żaluzjami. Siadam nieopodal zasłoniętego okna. On zajmuje miejsce naprzeciwko mnie. Widać wyraźne zdenerwowanie na jego twarzy.

Mieszkanie Janka

Janek mieszka w Lublinie z rodzicami i studiuje. Rzadko wychodzi z domu. Nie ma przyjaciół ani dziewczyny. Janek uważa, że jego dzień jest znacznie ciekawszy w czasie roku akademickiego, niż w wakacje. Wstaje około 8, następnie się ubiera, je śniadanie i idzie na uczelnie. Najbardziej lubi wykłady, bo może usiąść z tyłu w kącie sali i się nie odzywać. Poza tym z reguły mało osób na nie przychodzi, więc można się na nich naturalnie zachowywać. Wszystkie publiczne wypowiedzi bardzo go stresują i wymagają od niego dużego wysiłku. Lubi studia i pobiera stypendium dla najlepszych studentów.

– To mój największy życiowy sukces, ale co mi po nim. I tak wszystko przeżarłem – wzrusza ramionami Janek – A mogło być inaczej. Miałem prawie 1000 złotych miesięcznie. Starczyłoby mi, żeby chociaż raz na dwa tygodnie pójść na prostytutki i wódę. To jest dopiero życie! Tak pozostaje mi tylko siedzenie w piwnicy – dodaje.

Standardowy dzień Janka

Po południu wraca do domu. Najczęściej spędza czas, oglądając w Internecie śmieszne memy. To go relaksuje. Czyta też dużo książek związanych ze swoim kierunkiem.

– Robię to, bo ciekawią mnie moje studia, ale z drugiej strony, też dlatego, że po prostu nie mam co robić ze swoim życiem. Trzeba jakoś wypełniać czas – tłumaczy przygnębiony.

Znacznie gorzej jest w wakacje i weekendy.

– Zdarzało się, że siedziałem w domu i piłem całymi dniami, słuchając muzyki, i grając w Formułe 1. Pewnie dlatego lubię tę grę, bo nie mam prawa jazdy, a tak mogę sobie trochę pojeździć. Na co dzień w wakacje to jednak siedzę w swojej piwnicy. Mam więcej czasu na oglądanie memów, czytanie książek i narzekanie na swoje życie – mówi – Przez to staję się bardziej wyalienowany. Kiedy inni idą na imprezy, ja idę się uczyć. Potem wiem więcej niż potrzeba. Pewnie dlatego tak dziwnie na mnie patrzą. Rówieśnicy odzywają się do mnie tylko w trakcie sesji, ale i tak nikt nie może rozczytać mojego pisma.

Janek taki tryb życia prowadzi od czasu gimnazjum. Próbował wychodzić z domu, zawierać nowe przyjaźnie. Zawsze jednak kończyło to się jego porażkami. To był proces, który skutkował zamknięciem w piwnicy. W liceum próbował prowadzić inny tryb życia. Było trudno. Janek pragnął coś zmienić. Zaczął oglądać w Internecie filmiki z Jordanem Pitersonem, psychologiem światowej klasy, który tłumaczy dlaczego ludzie zachowują się w podobny sposób. Następnie Janek znalazł osobę, która podzielała jego zainteresowanie siłownią. W jakiś sposób mu się to podobało. Z drugiej strony każde takie wyjście wiązało się z tym, że był na widoku innych ludzi. Czasem musiał podejść do niego trener, co jeszcze bardziej potęgowało jego panikę. Po takich sytuacjach nie mógł dojść do siebie przez kilka dni. Świadomość, że może to się powtórzyć, spowodowała, że zrezygnował z siłowni.

W piwnicy czuję się bezpieczny

Janek na pytanie czego brakuje mu w życiu – odpowiada, że niczego. Wie, że jego życie jest patologiczne, ale zbyt dużo wysiłku wymagałaby od niego zmiana obecnego stanu rzeczy. Chciałby mieć żonę i rodzinę. Z drugiej strony każde spotkanie z płcią przeciwną przeżywa mocniej niż inni. Nieudane próby zawarcia bliższych relacji z kobietami zawsze doprowadzały go do większej rozpaczy. Uważa, że w świecie, w którym tak bardzo liczy się równouprawnienie, silne kobiety potrafią zdławić człowieka.

Janek nie wie do końca dlaczego zdecydował się na taki tryb życia. Uważa to za nałóg, od którego nie ma dla niego odwrotu. Przyzwyczaił się już do swojej piwnicy.

–  Zawsze piwniczaki mają niewyjściową mordę i dużo kompleksów. Wiadomo każdy na początku pragnie mieć znajomych, kontaktować się ze światem. Kiedyś bardzo chciałem chodzić na imprezy, ale nigdy ze względu na swoją zamkniętą osobowość nie byłem na nie zapraszany. W pewnej chwili doszedłem do takiego etapu, że tylko w swojej przysłowiowej piwnicy czuję się bezpieczny.

Janek dobrze czuję jedynie w zaciszu własnej piwnicy

Najlepiej robić to, co się lubi

Kacper jest studentem na UMCS-ie. Ma poważną wadę wymowy. Wiele ludzi ma problem z tym, aby go zrozumieć. Może to dlatego ludzie z reguły go unikają. Kacper wstaje późno, bo koło 11, je śniadanie, pije kawę. Czasem chodzi na siłownie i lekcje francuskiego, a jeśli mu się nie chce, to gra na komputerze do godziny 14. Następnie je obiad i gra na gitarze. Zdarza mu się wychodzić na samotny spacer. Koło 19 zaczyna swój maraton z GTA San Andreas, który trwa do godziny 24. Jeśli nie ma ochoty grać w gry, to ogląda filmy w telewizji.

Praktycznie nigdy nie wychodzę, nie mam żadnych znajomych, którzy wykazywaliby chęć spotykania się ze mną. Takie sytuacje należą do rzadkości – mówi Kacper, pytany o to czy ma znajomych, z którymi spędza czas – prowadzę taki tryb życia, ponieważ uważam, że najlepiej jest, jeśli robi się to co się lubi i rozwija własne umiejętności jak np. w moim przypadku przez kurs francuskiego czy lekcje gitary – dodaje.

„Wyjście z domu to strasznie złożony proces”

  Wstaję o 11, jem śniadanie. Następnie do 17 robię coś na komputerze. Potem kładę się spać. O 19:30 jadę na trening. W dni parzyste na siłownię, a w nieparzyste na muay thai– mówi Michał, również student.

Michał ma bardzo dużo znajomych i uważa, że od czasu do czasu miło z kimś gdzieś wyjść.

– Z drugiej strony takie spotkania są dla mnie bardzo męczące – mówi lekko się krzywiąc – Już samo ruszenie się z domu wydaje mi się strasznie złożonym procesem. Poza tym, przebywając w dużej grupie, czuję się strasznie przytłoczony. Nie potrafię się dobrze bawić. Jestem jednak zadowolony ze swojego życia. Czasami co prawda mam wrażenie, że marnuję bardzo dużo czasu, ale ogólnie nie mógłbym sobie zaplanować niczego lepszego.

Michał nie spotkał się ze mną w celu przeprowadzenia wywiadu. Napisał mi wypowiedzi na Facebooku, bo nie chciało mu się dziś wychodzić z domu.

Polskie hikikomori

Zdjęcie ilustracyjne, źródło: https://www.national-geographic.pl/

Hikkikomori to zjawisko, które nabrało nowego znaczenia w latach 90. XX wieku w Japonii. W praktyce wygląda to tak, że ludzie zamykają się przez bardzo długi czas wewnątrz własnego domu lub pokoju i nie uczestniczą w życiu społecznym. Z reguły czas zamknięcia w domu trwa więcej niż 6 miesięcy, z wyjątkiem okazjonalnych wyjść. Liczba osób dotkniętych Hikkimori rośnie z roku na rok, szczególnie wśród młodych ludzi, którzy wolny czas spędzają w Internecie.

– Wiele osób w XXI wieku jest uzależnionych od substancji czy zachowań behawioralnych np. uzależnienie od komputera, telefonu. Izolacja od świata, zamknięcie się w bezpiecznym miejscu jest wyborem wielu przedstawicieli wczesnej dorosłości. Przyczynami są zazwyczaj trudności psychiczne takie jak fobia społeczna, depresja czy inne. Czynniki społeczne i ekonomiczne także wpływają na ten stan rzeczy. Brak radzenia sobie z sytuacjami trudnymi, często skutkuje zachowaniami autodestrukcyjnymi, a nawet suicydalnymi. Profilaktyka związana z zaburzeniami natury psychicznej nigdy nie jest w 100% skuteczna– mówi Marlena Stradomska, asystent w Zakładzie Psychologii Ogólnej UMCS, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego Oddział Lublin –  Aby przeciwdziałać negatywnym sytuacjom, na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w roku 2017/2018 był realizowany Projekt „Dobre Życie”, który w tym roku jest realizowany przez Polskie Towarzystwo Suicydologiczne. Projekt ma na celu szerzenie wiedzy na temat trudności psychicznych i zachowań ryzykownych. Studiowanie to często nie tylko przyjemność związaną z poznawaniem nowych ludzi ale przede wszystkim zmiana dotychczasowego życia. Nie każdy reaguje na to pozytywnie. Ważne jest to, aby rozmawiać z osobami w swoim otoczeniu. Obserwować to, co dzieje się wokół, a przede wszystkim reagować na nieprawidłowości.  Z drugiej strony niektóre zaburzenia ujawniają się znacznie wcześniej, na przykład w szkole podstawowej czy w dawnym gimnazjum. Wówczas bardzo ważna jest terapia psychologiczna, a szczególnie pomoc w realizacji kontaktów społecznych, które zdecydowanie ułatwiają późniejsze funkcjonowanie w życiu społecznym, rodzinnym czy zawodowym. Tutaj bardzo duże znaczenie mają rodzice lub opiekunowie. Podjęcie działań mających na celu terapię zachowań trudnych powinno odbywać się jak najszybciej, wówczas efekty terapeutyczne są bardziej widoczne – dodaje.

Czytaj więcej: BON TURYSTYCZNY! ZNAMY SZCZEGÓŁY

Nowe życie

Od rozmowy z Jankiem minęło kilka miesięcy. Przez ten czas młody mężczyzna przemyślał swoje postępowanie i postanowił zmienić swoje życie. Specjalnie dla was przeprowadziliśmy z Jankiem krótki wywiad, by pokazać, że nawet w najciemniejszej piwnicy można znaleźć łunę światła.  Wywiad ukaże się na stronie Expressu Lubelskiego w poniedziałek o godzinie 17:00. Serdecznie zapraszamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *