Kaczyński olewa Dudę?

Kiedy Andrzej Duda na Zamku Królewskim odbierał uchwałę PKW o wyborze na prezydenta, Jarosław Kaczyński wszedł na salę wyraźnie spóźniony i zakłócił przemówienie głowy państwa. Wyszedł z niej od razu po zakończeniu uroczystości.

Lider Zjednoczonej Prawicy pojawił się na Zamku Królewskim kilkanaście minut od momentu rozpoczęcia uroczystości. Andrzej Duda zdążył odebrać uchwałę PKW i rozpocząć okolicznościowe wystąpienie. – Chcę kontynuować politykę, która zapewni rodakom pokój i spokój – mówił. Prezydent zwrócił uwagę na wejście Jarosława Kaczyńskiego i na chwilę wyraźnie zwolnił tempo przemówienia.

Po jego zakończeniu zebrani wysłuchali koncertu pianisty Piotra Nowaka. Gdy szef PKW Sylwester Marciniak ogłosił zakończenie uroczystości, prezes PiS był jedną z pierwszych osób, która po krótkich brawach wstała i opuściła salę.

Szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski całą sytuację skomentował krótko: „Korki w Warszawie”. Jednak politycy opozycji odebrali incydent jako przykład lekceważenia głowy państwa. Spóźnienie Jarosława Kaczyńskiego było przedmiotem dyskusji w Polsat News.

-Nie wiem, czy dalsze upokarzanie i stwarzanie wrażenia takiej przewagi to jest najlepsza polityka – zastanawiał się Robert Winnicki z Konfederacji.

-Znam zasady protokołu dyplomatycznego. Wiem, że najważniejsza osoba w państwie przychodzi na spotkanie ostatnia – powiedział Władysław Teofil Bartoszewski z PSL.

Czytaj więcej: Kto nowym Ministrem Spraw Zagranicznych, Ministrem Finansów? Znamy nazwiska

-Żaden prezydent nie był traktowany przez własne zaplecze polityczne z taką nonszalancją. Dzisiejsze spóźnienie Kaczyńskiego oznacza, że prezes mówi prezydentowi Dudzie „jesteś nikim”, „nie myśl sobie, że coś znaczysz” – stwierdził były premier, a obecnie europoseł Leszek Miller.

Źródło: Onet Wiadomości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *