„Skapnąłem się, że życie mi ucieka” – spowiedź byłego piwniczaka

Janek to były piwniczak. Kiedyś każdy jego dzień polegał na siedzeniu w domu, graniu w gry komputerowe i użalaniu się na swój los.  Najmniejsze wyjście wiązało z ogromnym wysiłkiem. Czuł paniczny lęk przed kontaktem z drugim człowiekiem. Jego jedynym przyjacielem była butelka najtańszego piwa. „Zacząłem wreszcie wychodzić z piwnicy” – mówi Janek w naszym specjalnym wywiadzie. Dziś jego życie zupełnie się zmieniło.

Z Jankiem spotykam się w restauracji. Od naszego ostatniego spotkania minęło kilka miesięcy, a ja widzę, że młody mężczyzna zadbał nawet o swój wygląd, wkładając czyste spodnie i schludną koszulę. Nadal widać, że czuje się nieswojo w nowej sytuacji. Jego wyraźnie zdenerwowane spojrzenie wciąż pada na innych siedzących w pobliżu ludzi.

Źródło: Kwejk

Janek to nie jest twoje prawdziwe imię?

Nie. To był pseudonim na potrzeby artykułu o piwniczakach, którego publikacji strasznie się obawiałem. Tym bardziej, że nasza rozmowa na ten temat miała miejsce kilka miesięcy temu. Jednak przy tym pseudonimie pozostanę, gdyż wiem, że takich Janków wciąż są tysiące, więc każdy z nich będzie się z częścią moich wypowiedzi utożsamić.

Kamil Wroński: Co się stało w twoim życiu, że nagle zacząłeś wychodzić z domu?

Odpowiedź brzmi kolokwialnie, ale skapnąłem się, że życie mi ucieka i przez ostatnie lata nie poszedłem ani krok do przodu.

Sam podjąłeś taką decyzję? Co na to wpłynęło?

Sam podjąłem. Oczywiście nic nie dzieję się z dnia na dzień. Zazwyczaj to jest proces i u mnie też tak to wygląda. Nie ukrywajmy, że do „piwnicy” wpycha cię też twoje najbliższe otoczenie, stąd ciężko jest wszystko zmienić w ciągu jednego dnia. Wydarzenia z wiosny tego roku zaburzyły u mnie jak i wielu innych osób pewien rytm dnia. Mając więcej czasu dla siebie, zrozumiałem (i znów nie zabrzmię zbyt oryginalnie), że przyszłość nigdy nie jest zbyt pewna. Jednocześnie jeszcze bardziej zacząłem żałować zmarnowanego czasu. Cytując pewnego psychologa: to nie jest tak że się już niczego nie boję. Boje się nadal, ale robię, kiedyś się bałem i nie robiłem. Wykorzystując obecne warunki zacząłem np. udzielać się w mediach społecznościowych, dzieląc się swoimi pasjami. Jest to dla mnie strasznie stresujące, ale też dające wiele satysfakcji z walki ze swoimi słabościami.

Często wychodzisz na dwór? Na jakie problemy natrafiasz?

Niestety pandemia bardzo mi pokrzyżowała plany w tej kwestii, więc różnicy aż tak dużej nie ma, jednakże utrzymuje kontakt z większą liczbą osób. Dodatkowo postanowiłem trochę bardziej o siebie zadbać.

Czy to również tyczy się ilości spożywanego alkoholu?

Oczywiście. Zrezygnowałem z picia go w dużych ilościach.

Tak kiedyś wyglądał każdy dzień Janka

Co sprawiło, że ograniczyłeś picie?

Prosta sprawa. Potrafię zostać sam ze sobą, a nie jak kiedyś piłem w każdy weekend, bo nie miałem co ze sobą zrobić. Tzn. miałem, ale zawsze przychodził wieczór, jakaś godzina, kiedy wiedziałem, że jest wolne, a ja znów się z nikim nie spotkam. Teraz, jak mówiłem pandemia pokrzyżowała wprowadzenie zmian w tej kwestii. Ale, że tak powiem, pogodziłem się sam ze sobą i też wiem, że to niezależne ode mnie.

Jakie jeszcze inne zmiany zrealizowałeś w swoim życiu?

Tak jak wspominałem wcześniej, przestałem kryć się ze swoimi pasjami. Kiedyś ze względu na opinię innych tego nie robiłem i żeby było jasne, nadal czyjaś opinia ma na mnie silny wpływ i potrafi popsuć mi humor na długo, tyle że obecnie takie wydarzenie nie powoduje publicznego wyparcia się przeze mnie tego, co lubię.  

O FENOMENIE „PIWNICZAKÓW” PISALIŚMY TUTAJ : JESTEM PIWNICZAKIEM

Źródło: Jeb Dzidy
Źródło: Jeb Dzidy

Rozumiem, że postanowiłeś zmienić swoje postępowania. Czy największy problem, jaki dostrzegasz, to brak kontaktów? W jaki sposób starasz się powiększać grono znajomych?

Póki co, odświeżam stare. Staram się też kontaktować z osobami o podobnych zainteresowaniach. Od października idę na nowe studia, więc też automatycznie powstanie szansa na nowe znajomości.

W jaki sposób masz zamiar zawrzeć nowe kontakty? Jak zamierzasz się zachowywać względem nowo poznawanych ludzi? Samemu wychodzić z inicjatywą spotkania?

Może to dziwnie zabrzmi, ale nigdy nie miałem kłopotu z zawarciem nowych znajomości. Problemem było to, że sam się wycofywałem z różnych powodów, bądź też bałem się opinii starych znajomych: Że ten mój nowy się nie spodoba.

Im się nie spodoba?

Im, czyli moim dotychczasowym znajomym.

Nie ma konieczności pokazania starym znajomych nowych.

Nie, ale w pewnej chwili byłem też w takiej sytuacji, że istniałem aż w 3 światach. Miałem trzy grupy „znajomych” i żeby się „dopasować” to nie mówiłem im o tych pozostałych, przez co też nie miałem czego opowiadać i stałem de facto na uboczu tych wszystkich grup, a żadna nie znała całej prawdy o mnie. Tu dochodzimy do kolejnego mojego problemu.

W każdej sytuacji w życiu grasz kogoś innego?

Teraz już nie.

Wcześniej tak.

Grać przestałem już dość dawno, ale to z kolei zapoczątkowało proces zawężania kręgu znajomych. Z jednej strony to była dobra decyzja, bo miałem kontakt z ludźmi, z którymi mogłem być sobą, z drugiej nie potrafiłem otworzyć się przed nikim nowym.

Jakie inne wady wtedy w sobie dostrzegałeś?

To, że nigdy się nie „buntowałem”. Nie potrafiłem postawić na swoje. Pod hasłem bunt mam na myśli obronę własnych decyzji, posiadanie własnego zdania i odrzucenie tego, co mi ktoś narzuca. Kolejną rzeczą, która też bardzo mi przeszkodziła, to był brak poczucia własnej wartości. Dlatego też wydawało mi się, że cały czas za mało o czymś wiem, aby móc bronić swoich racji, czy też jestem za młody, żeby coś zrobić, czy o czymś zadecydować. Odbudowa poczucia własnej wartości pozwoliła mi zmienić coś w swoim życiu.

Czy wtedy, gdy było najgorzej, korzystałeś z pomocy psychologa?

Nie chcę tu być żadną wyrocznią. Ja poradziłem sobie sam, w tym znaczeniu, że nie uczęszczałem do psychologa. Z drugiej strony, jeśli jest jakaś osoba, która czyta ten wywiad i ma jakieś kłopoty, z którymi nie może sobie sama poradzić, to jak najbardziej powinna skorzystać z pomocy specjalisty, a jeśli istnieje taka potrzeba to także przyjmować leki.  Nie jest to żaden powód do wstydu, a mój przypadek nie powinien być wyznacznikiem postępowania w takiej sytuacji, gdyż nie każdy może sobie sam poradzić.

Jak się czujesz z tymi zmianami w życiu? Jesteś bardziej wypoczęty? Planujesz jeszcze jakieś zmiany?

Powiem tak. Ze zmianami czuję się dobrze, ale nie czuję się wypoczęty, bo pewne zaangażowanie, na przykład w interakcje z obcymi ludźmi (na żywo czy w social mediach) jest mega wyczerpujące, ale zmuszam się do tego, na ile mogę.

Jakie zmiany jeszcze planujesz?

Jeszcze nie wiem, gdyż obecnie ciężko jest cokolwiek zaplanować. Będę na pewno bardziej otwarty na spotkania. Bądźmy szczerzy, teraz mam dobrą okazję, bo zaczynam nowe studia, więc ogólnie będzie łatwiej. Nie chcę tej okazji zmarnować.

Życzę Ci żebyś nie zmarnował tej okazji i nadrobił czas, który straciłeś.

Dziękuję.

Źródło: morizon.pl
Zdjęcie ilustracyjne.
Janek ma już dosyć siedzenia w swojej piwnicy, dlatego postanowił zmienić swoje życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *