Spór w Zjednoczonej Prawicy. O co tak naprawdę toczy się gra?

Solidarna Polska była przeciwna ustawom o tzw.: „bezkarności” oraz tej dotyczącej zwierząt futerkowych. W co gra Zbigniew Ziobro? O co w tym wszystkim chodzi?

Wewnętrzny spór w Zjednoczonej Prawicy

Gdy Zbigniew Ziobro nakazał swojej świcie z Solidarnej Polski głosowanie przeciwko ustawie dotyczącej hodowli zwierząt futerkowych, wielu komentatorów głowiło się nad motywami tej decyzji. Dzień później Kaczyński wysłał swoich bulterierów do największych rozgłośni radiowych i gazet w Polsce, a Ci zaczęli grozić Solidarnej Polsce palcem. „Koalicji od wczoraj nie ma” – mówił Marek Suski w porannej Rozmowie Radia RM FM. Suski tłumaczył, że koalicji już nie da się uratować i PiS zamierza kierować państwem w ramach niestabilnego rządu mniejszościowego. Wtórował mu Joachim Brudziński nazywając posłów Solidarnej Polski „młodymi, napompowanymi wilczkami”. Tymczasem Ziobryści starali się łagodzić sytuację. Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości mówił o tym, że uda się znaleźć wspólne porozumienie. Podobnie wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski, który wtedy twierdził, że wspólny rząd Zjednoczonej Prawicy nadal istnieje. Wiceminister wspominał o dialogu i szukaniu korzystnych rozwiązań.

Rozluźnienie napięcia

Kolejne dni przyniosły stopniowe rozluźnienia napięcia. Stało się jasne, że albo Zbigniew Ziobro ukorzy się przed Prezesem, albo z hukiem wyleci z rządu. Przypomnijmy, że już raz w 2011 roku, Ziobro postanowił opuścić PiS i stworzyć własne ugrupowanie. Szybko wrócił do Prezesa, a ten wybaczył, ale nie zapomniał. Z tego też powodu prezes Kaczyński nie chciał, aby jego syn marnotrawny formalnie stał się ponownie członkiem PiS-u. Bo Dla Kaczyńskiego, PiS to wartość nadrzędna i na członkostwo w nim trzeba sobie zasłużyć. Sytuacja wyglądała na patową. Wszyscy czekali na ostateczne rozstrzygnięcie i przewidywali wyrzucenie Zbigniewa Ziobro z Zjednoczonej Prawicy. Kiedy jednak Ziobro zwołał konferencję prasową, na której w swoim chyba najlepszym przemówieniu przedstawił, powody głosowania posłów Solidarnej Polski, stało się jasne, że on sam nie chce zrezygnować z trwania w koalicji Zjednoczonej Prawicy. Teraz decyzja należała już tylko do Jarosława Kaczyńskiego.

Szubienicy nie było

Ci, którzy oczekiwali politycznego ścięcia Zbigniewa Ziobro, musieli się mocno zmartwić, gdy okazało się, że ten jednak zostanie w rządzie. Co więcej, nie stracił nawet funkcji Ministra Sprawiedliwości. Jedyny warunek, jaki został mu postawiony, to konsultowanie wszystkich projektów z Prawem i Sprawiedliwością, rezygnacja z ideologicznych wyskoków i oddanie ministerstwa środowiska. Dodatkowo do rządu wszedł sam prezes Jarosław Kaczyński, który ma za zadanie kontrolować resort Ministra Sprawiedliwości i zaogniać wszystkie możliwe spory. Zbigniew Ziobro wyszedł więc z tej potyczki z twarzą. Wkrótce potem doszło do podpisania umowy koalicyjnej, na której obecny był również Premier Mateusz Morawiecki.

O co tak naprawdę chodzi?

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że spór wewnątrz Zjednoczonej Prawicy toczy się tak naprawdę o schedę przywództwa po Jarosławie Kaczyńskim. Ten jest już po 70. i kwestią czasu jest to, kiedy przejdzie na emeryturę. Już teraz, jako jeden z powodów, dla których Kaczyński jest tylko wicepremierem jest to, że Prezes nie ma wystarczająco dużo sił, aby kierować rządem. Naturalnym delfinem jest faworyt Jarosława Kaczyńskiego – Mateusz Morawiecki. Premier ma jedną ważną cechę, która stawia go przed innymi kandydatami – słucha się prezesa. Dodatkowo Prezes Rady Ministrów jest zwolennikiem odejścia od ostrego prawicowego kursu ideologicznego i ewolucji PiS-u w kierunku partii centro-prawicowej (stąd jego pomysły o tym, by w ramach koalicji, Solidarną Polskę zastąpić PSL-em). Morawiecki nie ma wyboru i musi bezwarunkowo słuchać się swojego politycznego ojca, bo sam nie ma odpowiedniego zaplecza. Większość polityków PiS na czele z Zbigniewem Ziobro, Beatą Szydło, czy nawet Mariuszem Błaszczakiem jest mu przeciwnych. (Nieoficjalnie mówiło się nawet o tym, że gorącą zwolenniczką pozostania Zbigniewa Ziobry w rządzie jest właśnie Beata Szydło.) Sam Morawiecki ma duże problemy z tym, żeby zbudować sobie zwolenników, bo większość kompetentnych, wiernych mu osób, zajmuje intratne stanowiska w spółkach skarbu Państwa, z których nie chcą rezygnować dla mniej płatnej, ale bardziej odpowiedzialnej pozycji w rządzie. Największym, jawnym przeciwnikiem Morawieckiego jest prezes Solidarnej Polski – Zbigniew Ziobro. W rozgrywce nie liczy się za to Jarosław Gowin, Prezes Porozumienia – trzeciego z koalicjantów. Gowin ze swoimi poglądami odbiega od wizji Prawa i Sprawiedliwości i przywództwo w PiS-ie go nie interesuje, a nawet jeśli jest inaczej, to on sam na to żadnej szansy nie ma.

Morawiecki vs Ziobro

Powiedzieć, że obaj panowie za sobą nie przepadają, to jak nic nie powiedzieć. Morawiecki i Ziobro toczą regularną wojnę o przywództwo w Zjednoczonej Prawicy. W niektórych mediach pojawiały się informacje nawet o tym, że Zbigniew Ziobro znalazł jakieś „haki” na żonę Morawieckiego, której chciał postawić „poważne zarzuty”. Podobno o tym dowiedział się Adam Lipiński i doniósł prezesowi, który się wściekł i dlatego chciał wyrzucić Ziobro z koalicji. Lipiński za wierność dostał posadę wiceprezesa NBP. Ile jest w tym prawdy? Nie wiemy. Wiemy jednak, że Ziobro nie chce poprzeć ustawy o bezkarności z tego powodu, że bez niej Morawiecki jest poważnie zagrożony wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Przypomnijmy, że sąd unieważnił decyzję premiera o zleceniu Poczcie Polskiej przygotowania i przeprowadzenia prezydenckich wyborów korespondencyjnych. Decyzja rażąco naruszała prawo i nie miała podstawy prawnej. Morawiecki zaznacza, że będzie się od decyzji odwoływał, wie jednak, że otrzymanie pozytywnego rozstrzygnięcia w sprawie, może być znacząco utrudnione. Z tego powodu PiS tak forsuje ustawę o tzw. bezkarności, bo tylko ona wyłączy z odpowiedzialności Mateusza Morawieckiego za decyzję o wyborach korespondencyjnych, Jacka Sasina za druk kart do głosowania i Łukasza Szumowskiego za nieszczęsne respiratory. Wystarczy udowodnić, że wszyscy panowie działali w imię wyższego dobra, co w tej sytuacji, nie będzie trudne. Jeśli ustawa o bezkarności nie przejdzie, a Morawiecki usłyszy prawomocny wyrok sądu administracyjnego, będzie zmuszony podać się do dymisji. Jest to idealny wariant dla Zbigniewa Ziobro, który marzy o tym, aby pokierować PiS-em. Ziobro jest zwolennikiem skrajnie prawicowego, wręcz radykalnego PiS-u. Jego zbyt ostry kurs ideologiczny nie podoba się Kaczyńskiemu. Prezes Solidarnej Polski już raz zdradził Kaczyńskiego, ten wtedy mu wybaczył, ale rysa na szkle została na zawsze. Dlatego Prezes PiS nie chciał się zgodzić na zapis w umowie koalicyjnej o wspólnym starcie koalicjantów w wyborach parlamentarnych za 3 lata. Jego zaufanie względem prokuratora generalnego jest mocno nadwyrężone.

Czytaj więcej: Wspólne oświadczenie Zjednoczonej Prawicy

Co dalej z Ziobro?

Pewne jest, że Ziobro nie zrezygnuje z podkopywania morale Morawieckiego i powoli będzie chciał doprowadzać do jego politycznych porażek. Pytanie, w jak ostry sposób będzie to robił i czy nie doprowadzi to do kolejnego kryzysu w Zjednoczonej Prawicy, którego ta może już nie przetrwać. Wielu komentatorów wskazuje, że konfliktów jest zbyt dużo, żeby uratować ZP. Wydaje się jednak, że na razie koalicja trwać będzie. Wejście Jarosława Kaczyńskiego do rządu jest paradoksalnie dobre dla Zbigniewa Ziobro, bo osłabia pozycję Morawieckiego. Z drugiej strony Prezes Solidarnej Polski już nie będzie mógł ignorować posiedzeń rządu zwoływanych przez Morawickiego, bo teraz będzie uczestniczyć w nich sam Jarosław Kaczyński. Konflikt wewnątrz Zjednoczonej Prawicy jest coraz ciekawszy. Sytuacja wciąż się zmienia i jakiekolwiek przypuszczenie względem tego, jak się skończy można sobie odpuścić. Jeszcze kilka miesięcy temu nic nie zapowiadało kryzysów w Zjednoczonej Prawicy, a te jednak nastąpiły i mocno osłabiły spoistość formacji. Można być pewny, że konflikty w partii rządzącej są niesamowicie frapujące, a już na pewno znacznie bardziej interesujące od zakusów opozycji na władzę, ale działania opozycji to oddzielny, bardzo szeroki temat na niejedną dysputę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *