Zbliża się kres rządów Łukaszenki?

Świat obiegły obrazki samotnego Aleksandra Łukaszenko z bronią w ręku. Protesty przybierają na sile, a mimo to Łukaszenko się nie poddaje i za wszelką cenę, stara się utrzymać w rękach całą władzę. Kto z tej bitwy wyjdzie z tarczą? Jaka będzie przyszłość Białorusi? Odpowiadamy!

Wielu ekspertów nie ma wątpliwości, co do tego, że Białoruś powoli zbliża się do kulminacyjnego momentu obalenia rządów Aleksandra Łukaszenko. Prezydent Białorusi sam tak łatwo władzy nie odda, co pokazuje twarde dławienie protestów i organizowanie własnych demonstracji poparcia:

-Kilka dni temu był jego wiec. Białorusinom postawiono warunek: przychodzisz lub tracisz pracę. – tłumaczy Białorusinka Alisa Aheyeva – Łukaszenko powiedział wprost „nawet umrę, ale Białorusi nie oddam” .

W podobnym tonie ostatnio dla Tłitu Wirtualnej Polski wypowiadał się były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, który za czasów swojej prezydentury, kilkakrotnie spotkał się z Aleksandrem Łukaszenko. Kwaśniewski mówił o tym, że nie wierzy w pokojowe oddanie władzy przez Łukaszenko. Prezydent przewidywał jaki los spotka reżim dykatora:

-Jeżeli utrzyma się determinacja ludzi, a demonstracje i strajki nie będą wygasały, jeśli będziemy mieli demonstracje, to jest to już równia pochyła. Pytanie jest o spoistość władzy. Na ile ludzie Łukaszenki chcą iść na zwarcie, a na ile będą go przekonywać, żeby rozmawiać, albo nawet sami będą przechodzić na drugą stronę. Ten proces już się zaczął. Wiemy, że kilku ambasadorów zrezygnowało ze swoich stanowisk, więc ta dezintegracja obozu władzy ma miejsce. – tłumaczy były prezydent.- Jest pytanie o zachowanie wojska. Wydaje mi się, że im ze względu na skład pokoleniowy bliżej jednak do protestujących. Na pewno ciągle Łukaszenko może liczyć na lojalność KGB i MON-u. O tym, że jednak jest to zbliżanie się do finału, ja nie mam wątpliwości, tym bardziej, że Rosja byłaby zainteresowana odejściem Łukaszenko pod warunkiem, że zamieniłby go człowiek, który prezentowałby prorosyjską orientację – mówi. – Oni zrobią wszystko, żeby władza na Białorusi nie przeszła w ręce tych, którzy wyznają prozachodnie poglądy. Kluczem jest determinacja ludzi. Jeśli to młode pokolenie, które obudziło się, które chce mówić swoim głosem, będzie twarde, to musi zakończyć się jakimś przesileniem – dodawał w rozmowie Tłit dla Wirtualnej Polski.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy doktora Łukasza Jędrzejskiego, adiunkta w Katedrze Myśli Politycznej w Instytucie Nauk o Polityce i Administracji na Wydziale Politologii i Dziennikarstwa UMCS w Lublinie.

-Trudno jest wysunąć jednoznaczne wnioski jakoby dni reżimu Aleksandra Łukaszenki były policzone. Na pewno po sfałszowanych przez białoruski reżim wyborach widzimy zmianę społeczną. Nie ulega wątpliwości, że na Białorusi mamy do czynienia z największymi protestami społecznymi początkowo tłumionymi przez siły porządkowe reżimu. Następnie widoczna była zmiana taktyki protestacyjnej przyjęta przez stronę opozycyjną. Dobrym przykładem były protestujące kobiety z białymi różami w rękach, nawołujące do zaprzestania przemocy. Ważnym faktem w odniesieniu do sytuacji powyborczej na Białorusi jest przyjęte przez Cerkiew Prawosławną negatywne stanowisko potępiające użycie siły przeciw protestującym przez władze na Białorusi. – tłumaczy doktor Jędrzejski.

Zapytaliśmy politologa o to, co musiałoby się stać, aby na Białorusi powstał nowy rząd:

-Kluczem do zmian systemowych na Białorusi będzie zmiana podejścia do rzeczywistości politycznej przez osoby związane z aparatem bezpieczeństwa i tzw. państwowymi resortami siłowymi na Białorusi. Przedstawiciele sił bezpieczeństwa na razie nie angażują się po stronie protestujących. Zatem sprawa ewentualnego ustąpienia z urzędu prezydenta Łukaszenki wydaje się niejednoznaczna. Aby nastąpiły daleko idące zmiany systemowe, na Białorusi konieczna jest zmiana mentalności „aparatu władzy” budowanego konsekwentnie przez prezydenta Białorusi przez 26 lat. Oczywiście możemy wyobrazić sobie odsunięcie od władzy Łukaszenki, ale aby to nastąpiło ruch inicjujący zmiany musi wykonać sam prezydent Białorusi. Innymi słowy musi dać wyraźny sygnał do tego, że jest gotowy na ustąpienie. W takim przypadku widzę tu pewne podobieństwa ze zmianą władzy w Federacji Rosyjskiej na przełomie lat 90. i 2000 rok, gdy B. Jelcyna zastąpił Władimir Władimirowicz Putin związany z grupą oligarchów rosyjskich nazywanych „Klanem Petersburskim”. Aby doszło do zmiany władzy na Białorusi z inicjatywy samego prezydenta, Łukaszenka musiałby mieć przeświadczenie, że posiadałby swoistego rodzaju „immunitet” po opuszczeniu urzędu. Innymi słowy nowy kandydat na prezydenta musiałby zapewnić obecnego prezydenta, że po zmianie władzy na Białorusi były prezydent nie zostanie uwikłany w wytoczone przeciw niemu sprawy sądowe – tłumaczy.

Politolog wspomniał o jeszcze jednym możliwym scenariuszu:

-Kolejnym scenariuszem jest nawiązanie przez reżim rozmów ze stroną opozycyjną, które miałby być w nieskończoność przedłużane. Mogłoby to prowadzić do zmęczenia przeciwnika politycznego (w tym przypadku opozycji), aby zapał do działania został „stłumiony”. Musimy mieć również na uwadze politykę mocarstw prowadzoną względem Białorusi. Na razie zarówno ze strony UE jak i Federacji Rosyjskiej widać wyraźnie przyjęcie postawy pasywnej, jakby zarówno UE i Federacja Rosyjska czekała na rozwój wypadków.

Przyszłość Białorusi stoi więc pod znakiem zapytania…

-Na Białorusi ludzie umierają z rąk tego reżimu – zauważa Alisa Aheyeva . Naród tego nie wybaczy. Nie zapomni. Mój brat został zatrzymany 10 sierpnia – tłumaczy.
Młoda Białorusinka już od dawna przypuszczała, że protesty przeciw Łukaszence będą miały miejsce – Kiedy miałam 14 lat, zapytałam mamy, dlaczego Łukaszenko tak długo siedzi na jednym krześle. Już w tym wieku widziałam defekty tego systemu. Mama mi odpowiedziała „ten system jest silniejszy od woli narodu”. Już byłam pewna, ze moje pokolenie nie będzie zgodne z tym reżimem. Tak się stało. Ludzi wychodzą na pokojowe demonstracje, ale wiadomo, że na to też muszą być siły. Na razie Białorusini codziennie strajkują, ale za kilka miesięcy będą chcieli nakarmić własne rodziny.

Alisa marzy o demokratycznej Białorusi:
-Chciałabym widzieć jak moja kraina rośnie. Pragnę opowiadać swoim dzieciom o tym, ze zwyciężyliśmy. Kocham Białoruś i kocham Białorusinów. Naprawdę jestem dumna z każdego człowieka, który wyszedł na ulicę, aby walczyć o wolne państwo. Wieczna sława białoruskiemu narodowi. – mówi studentka.

Jaka więc będzie wyglądać przyszłość Białorusi?

-Widać , że autorytet Łukaszenki słabnie z dnia na dzień. – zauważa doktor Łukasz Jędrzejski. – Prezydent w swoich przemówieniach poszukuje od początku wrogów, których może obwinić za wywołanie rozruchów ulicznych. Katalog wrogów przedstawiany przez białoruskiego dyktatora nie jest zamknięty. Na początku obwiniał za protesty bezrobotnych oraz chuliganów, którzy w ocenie prezydenta nie mieli, co zrobić z wolnym czasem. Następnie wrogów poszukiwał w środowisku międzynarodowym – zaliczył do nich między innymi Polskę. Ostatnio świat obiegło zdjęcie prezydenta Białorusi udającego się do Pałacu Niepodległości na posiedzenie sztabu kryzysowego z karabinem w ręku. Sytuacja na Białorusi jest dynamiczna i trudno jest przewidzieć jaki będzie dalszy scenariusz. Ja nakreśliłem kilka. Czy się sprawdzą? Czas pokaże. – tłumaczy adiunkt Katedrze Myśli Politycznej.

Czytaj więcej: HORROR NA BIAŁORUSI!!! ZNAMY PRAWDZIWE WYNIKI WYBORÓW!ŁUKASZENKO UCIEKA DO TURCJI? (FILM)

Sytuację na Białorusi skomentowała również studentka piątego roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UMCS-ie Paulina Ziemiańska. Paulina z zapartym tchem śledzi wydarzenia rozgrywające się na Białorusi:

-Uważam, że ludziom uda się go zdjąć ze stołka, bo skoro kilka dni temu było ćwierć miliona ludzi na ulicach Mińska, to on w którymś momencie ulegnie. Reżim Łukaszenko trwa na tyle długo, ze ludzie teraz nie dadzą za wygraną – dodaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *